Marketing Sieciowy – dlaczego warto? 8 Powodów

Zdradzę ci 8 powodów, dzięki którym lepiej poznasz siłę marketingu sieciowego

Dlaczego warto budować biznes marketingu sieciowego? 8 powodów to stanowczo za mało, abym mógł wyłożyć ci ten temat w sposób wyczerpujący. Ba, nie dość napisać 400-stronicową książkę o tajnikach network marketingu, żeby poskromić każdą z technik, jaka się z nim wiąże. Tych 8 powodów w zupełności wystarczy do wyznaczenia pewnego kierunku. Gdzieś na jego drodze nieśmiało błyszczy słowo „sukces”, niestety tak nadużywane w dzisiejszych czasach. Jednak wiadomo, że i ono niejedno ma imię — MLM jaki znam, już nie raz pokazał, że myślenie o biznesie można wywrócić niemalże do góry nogami. A czy ty potrafisz postrzegać zarabianie pieniędzy w ten perspektywiczny sposób?

1. Dochód pasywny

Mroczne czasy głębokiego PRL-u zostawiliśmy już dawno za sobą, ale w sentymentach hasło „czy się stoi, czy się leży…”, kwitnie dorodniej niż niejedna wiśnia w Japonii. Na szczęście dziś nie jest ono już związane z patologiami systemu, a bardziej skłania się w stronę wypracowania odpowiednich mechanizmów zarobkowych. Co najważniejsze — mechanizmów zdrowych i legalnych. Dochód pasywny to taki, który raz wypracowany, przynosi zyski przez długi czas, bez większego wysiłku. Czasem nawet dożywotnio! W marketingu sieciowym to coś w rodzaju Złotego Graala, o którego sprawnie operującym uczestnikom jest zdecydowanie łatwiej, niż lata temu filmowemu Indianie Jonesie. Wielopoziomowa metoda współpracy prowadzi do tego etapu jak po sznurku!

2. Większy spokój ducha

Znam wiele osób, które swoje zarobki postrzegają w trybie „byle do pierwszego”. Niektórym starcza, inni (z wielu powodów) mają z tym straszne kłopoty. Wspólnym mianownikiem dla każdego z nich jest niepewność jutra — brak oszczędności, drugiego źródła dochodów, systemów inwestycji. Wszystko to sprawia, że nierzadko poziom nerwów u takich osób osiąga niechlubne okolice zenitu. Tymczasem pozytywnym efektem ubocznym prowadzenia działań w systemie MLM jest względny spokój. Każdy uczestnik wie, o co i nad czym pracuje. Każde kolejne szkolenie to wymierny efekt. Etatowa groźba „rozwiązania umowy za porozumieniem stron” nie istnieje — zyskuje się tym samym o wiele większą swobodę, która bardzo szybko potrafi przełożyć się na kreatywność.

3. Nie ma szefa!

Korporacyjny ład z dodatkiem lekkiego wyścigu szczurów, a może wąsaty prezes z mentalnością silnie zakotwiczoną gdzieś w latach dziewięćdziesiątych? Szefa trzeba słuchać, można go nienawidzić lub wspólnie jeździć w weekend na ryby. Niekiedy trzeba się mu przymilać, łechtać ego, sprytnie podchodzić, a za plecami żartować i się nie zgadzać. W marketingu sieciowym nic nie trzeba. Nie ma instytucji szefa, a tym bardziej podwładnego. Pomimo wielu poziomów, każdy człowiek swobodnie operuje w swojej enklawie, jednocześnie znajdując się na jej wierzchołku. Nikt nikim nie zarządza, ale jednocześnie można w każdej chwili skorzystać ze wszystkich dobrodziejstw związanych z poruszaniem się w społeczności.

4. Zapomnij o 8 godzinach!

Powinniśmy pracować osiem godzin albo cztery? Może współczesny biznes wymaga tego, aby na stałe przy niektórych stanowiskach czas pracy wydłużyć do 11-12 godzin? W tej materii naukowcy szarpią się z księgowymi, a statystyczni ludzie biznesu zdają się chcieć dać po łbie każdemu, kto choćby słówkiem wspomni o skracaniu czegokolwiek. Marketing sieciowy uwalnia jasną zasadę: jesteś panem swojego czasu. Przyznaję, że osobiście tę cechę uwielbiam najbardziej. Nie duże pieniądze, ogrom możliwości, radość z komunikacji i stałego rozwoju, ale kontrolę nad czasem. Dzięki temu czuję, że każdy dzień należy do mnie. Jeśli mogę i mam potrzebę pracować przez 14 godzin — robię to. Gdy wiem, że „to nie ten dzień” — z przyjemnością regeneruję umysł i ciało.

5. Nikt nie patrzy na fakultety

Słynna scena z serialu „Suits”, gdy jeden z głównych bohaterów udowadnia, że jest w stanie zacytować dowolny fragment przepisów prawa, jest dość znamienna. Głównie ze względu na to, że osoba rekrutująca chwilę wcześniej oznajmia, że bez papierka z Harvardu droga jest zamknięta, a po tej scenie musi przysłowiowo zbierać szczękę z podłogi. Ile razy przed tobą trzasnęły drzwi, bo zabrakło ci kolejnego fakultetu? Aby wykorzystywać network marketing, nie trzeba kończyć czegokolwiek. Oczywiście zdobyta wiedza zawsze może zadziałać na plus, dlatego cały czas warto się szkolić. Jednak tutaj główną walutą jest zdobywane z czasem doświadczenie. Z tą różnicą, że za brak uniwersyteckiej pieczątki na dyplomie nikt nie odcina ci drogi do zdobycia potrzebnych umiejętności. Wręcz przeciwnie — promowane są pewne cechy charakteru, w tym ambicja, ponad tytuły naukowe.

6. Koszt będzie mniejszy

Zbudowanie własnej firmy, to dość ciężka i niepewna droga, a przede wszystkim kosztowna. Od wymyślenia wstępnej koncepcji, zbadania rynku, stworzenia biznesplanu, pozyskania kapitału, aż po niuanse podatkowe, prawne i formalne. Jak myślisz, dlaczego tak wiele firm upada w ciągu roku lub dwóch od otwarcia?
Ponownie marketing sieciowy pokazuje pazur w konfrontacji z klasycznym biznesem. Tutaj wszystko — począwszy od kapitału na start — jest obarczone dużo niższym ryzykiem. Nikomu nie polecam przyjmowania strategii pesymisty pt.: „a co będzie, jak się nie uda?”, ale nawet jeśli, to gwarantuję, że upadek będzie o wiele bardziej łagodny w porównaniu z typowym wprowadzaniem produktu „od zera” na rynek.

7. Sam wybierasz, czego nie musisz sprzedawać

Właściwie to niczego nie musisz sprzedawać. Wyobraź sobie to tak: Jesteś na ogromnym targowisku. Mnóstwo ludzi, sporo sprzedawców. Ty jesteś przy jednym z wejść i wypatrujesz tych osób, które chcą coś kupić, ale nie wiedzą gdzie (lub co konkretnie!). Wiesz, że dobrej jakości sprzęt oferuje Andrzej na stanowisku B23, a najlepsze usługi Zosia z E82. Kierujesz do nich kilka z zagubionych osób, a właściciele swoich biznesów w ramach wdzięczności odpalają ci pewien procent od transakcji. Dwa dni później jest zimno, pada deszcz i nie masz zupełnie ochoty być na targowisku. Jednak jest tam Andrzej i jego sprzęty, jak zawsze pojawia się też Zosia. Wraca kilkoro poprzednich klientów, którzy przyprowadzają ze sobą kolejnych — bo są oczarowani jakością usług i poleconych przez
Ciebie towarów. Na koniec dnia — mimo że fizycznie nic nie sprzedajesz — na koncie melduje się kolejna prowizja za to, że dwa dni temu skierowałeś odpowiednią osobę we właściwe miejsce. Tym razem jeszcze powiększona o wpływy z „poleconych od poleconych”…

8. A po ósme…

Zwycięża sumienność. Pomysł. Nieco sprytu. Wytężona praca. Brak słomianego zapału. Motywacja. Chęć do zdobywania wiedzy, umiejętności — testowania ich, dopracowywania, sprawdzania w różnych warunkach. To nie jest tak, że raz pojawisz się na tym fikcyjnym targowisku i już wszystko się ułoży. O klientów trzeba dbać, a współprace z firmami pielęgnować. Samemu też trzeba się rozwijać, żeby za wszystkim nadążać. Chodzi o to, że w marketingu sieciowym nie da się dojść do czegokolwiek bez odrobiny pasji, kreatywności i chęci. Ta ósma przyczyna to promocja ludzi z charakterem — bystrych, pracowitych i zdolnych do adaptacji w określonych warunkach. Masz w sobie taką iskrę? Próbuj. Nie masz? Postaraj się ją rozniecić!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *